• Wpisów: 20
  • Średnio co: 49 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:48
  • Licznik odwiedzin: 3 062 / 1033 dni
 
malinowa1230
 
Był to jeden z zimowych wieczorów, roku którego nie pamiętam. Nie chcę pamiętać. Siedziałam otulona kocem, wsłuchana w piosenkę Szwadrona 97. Słowa tekstu umykały pomiędzy myślami i chowały się nie wiadomo gdzie. Słyszałam końcówki, może tylko kawałki zwrotek. Myślałam, o tym co dalej będzie. Zaczęłam się bać, a dreszcz przeszył mnie całą. Wiedziałam, że zbyt bardzo panikuje, a jednak nie mogłam się opanować. Chciałam myśleć o czymś innym, milszym, jednak moja głowa nie chciała przyjąć tego do świadomości. Nie wiem kiedy i jak ale tuż obok znalazła się fotografia. Zdjęcie bliskie memu sercu. Zamknęłam oczy i dałam się ponieść fantazji. Widziałam siebie, a on był obok. Trzymał mnie za ręce, a ja… A ja krzyczałam ze strachu, płakałam i próbowałam uciec. Miał wpadnięte oczy i siwe włosy, które opadały na jego zmarszczone czoło. Nie wyglądał na groźnego. Nawet nie przypominał kogoś, kto chce tak wyglądać. Był po prostu zmęczony. Los go nie oszczędził. W jego życiu choroba goniła chorobę, a lata mijały nieubłaganie. Wydaje się oczywiste, tylko jak wytłumaczyć to kilkuletniej dziewczynce, która nie wie co to choroba, ból i starość? Bo widzisz miałam wtedy zaledwie dwa może trzy lata i kucyka na czubku głowy. Nie wiedziałam kto to jest i dlaczego tak strasznie wygląda. Nagle przypomniałam sobie sytuacje, którą dość dawno opowiadała mi mama. Pomimo tej, tzw. amnezji dziecięcej nie pamiętałam tego jak to wyglądało, to mimo to byłam pewna, że tak było. Wiesz takie przeczucie.. Jego chude i blade ręce trzymały kurczowo moją mała dłoń. Z racji tego, że chodzenie naszej dwójce nie wychodziło najlepiej, nasza trasa ograniczała się do kilku kroków wokół stołu. Jednak nie o to chodzi. Przez ten jeden moment wywiązała się między nami mocna więź, której nie da się opisać. Nie znasz tej osoby, ale wiesz, że jest dla Ciebie ważna. Zawzięcie i upartość dziadziusia doprowadziła do mojego oswojenia się z nim i jego wyglądem. I nagle z tego pięknego świata wyrwały mnie łzy, których tak bardzo nie lubię. Wspomnienia te, chociaż tak bolesne dla mnie nadal dają mi wiarę i siłę do dalszej walki. Przenoszę się tam i znów jestem tą samą małą dziewczynką, która z każdym spotkaniem coraz mniej się boi, która za każdym razem coraz więcej rozumie i coraz mocniej kocha. To nie jest tylko wspomnienie, polegające na zapamiętaniu, w którym pomieszczeniu się to działo. Tu chodzi o osobę i o to, jak pomimo śmierci wpływa na nasze życie. Nie mówi ani słowa, a mimo to ciągle mi pomaga. Za to właśnie go kocham, za to traktuję go jak wzór do naśladowania...
c558e54cdd7192d0231e7e7e442a4038.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego